Arjano Navi Team - Rzeszów
Piątek, wstajemy o świcie, czeka nas dzisiaj długa podróż do Wągrowca. Tam mamy bazę, jednak w naszych dotychczasowych omówieniach impreza nie nazywa się inaczej jak "poznański rajd". To kolejna edycja Merkurego. Tym razem jedna impreza łączy w sobie VII i VIII rundę Nawigacyjnych Samochodowych Mistrzostw Polski, IIV rundę Turystycznych Motorowych Mistrzostw Polki, I rundę Turystyczno-Nawigacyjnych Mistrzostw Polski zmotoryzowanych Niepełnosprawnych oraz I rundę Mistrzostw Okręgu Pojazdów Zabytkowych. Och, będzie się działo! Za wszystkie te sznurki z ramienia Automobilklubu Wielkopolskiego pociąga komandor Alicja Halątka. Nas interesuje runda Mistrzostw Turystycznych, których komandorem jest Krzysztof Stróżyna. Autorami trasy są Ania i Tomek Sudołowie oraz Marcin Wojcieszak.
Chłodniejszy nieco ranek szybko się skończył, około 9:00 słońce zaczęło już dobrze przygrzewać. Jedziemy naszym CRX-em, upał robi się nie do wytrzymania. Pierwsza przerwa w Karczmie Spalskiej w Spale. Znajduje się tutaj m.in. Ośrodek Przygotowań Olimpijskich, ćwiczy tu nasza kadra narodowa. W stylowej knajpce zjadam kwaśny żur z wkładką, który stawia mnie na nogi. Gdybym wiedział, że przez najbliższy rajdowy weekend "wkładka kiełbasiana" będzie stanowiła sedno naszego pożywienia wybrałbym barszcz z uszkami... Bożka dopinguje się kawą, ma ważne zadanie nawigować po drobnych mieścinach wyszukując właściwą drogę. Jedzie się dobrze, dużego ruchu nie ma, choć boczne drogi nie należą do najrówniejszych. Byleby dotrzeć do Strykowa, tam "zapniemy się" na autostradę i pociągniemy aż do Wrześni. Stąd przez Gniezno powinniśmy dotrzeć do Wągrowca. CB radio włączone cały czas, mamy monitoring najbliższych kilometrów, dziwne jednak, że na całej, ponad 600 kilometrowej trasie nie spotykamy ani jednego patrolu policji. Bożka czyta materiały o Wągrowcu i Pałukach, jakie wczoraj wydrukowałem z internetu. Warto się wcześniej doszkolić i poznać nieco region. Tuż przed Wągrowcem, we wsi Łaziska wypatrujemy grobowca rotmistrza wojsk napoleońskich Franciszka Łakińskiego w kształcie piramidy. Ma stać na niewielkim wzgórzu, a wokół jak okiem sięgnąć płaska równina. Zaczyna się las, teren nieco się wznosi i jest! Z daleka widać kamienną piramidę. Jest dużo smuklejsza niż jej odpowiedniki w egipskiej Gizie, nasza, słowiańska. Oglądamy zabytek i zastanawiamy się, czy jutro organizatorzy "puszczą" rajd tą trasą.
Najzabawniejsze jest to, że na szczycie wzgórza, nad piramidą rotmistrza góruje pomnik poświecony jego... koniowi! Kolejny konik, który zasłużył na pamięć potomnych.
Analiza mapy pozwala nam zaplanować zwiedzenie jeszcze jednej atrakcji Wągrowca. Bifurkacja, czyli skrzyżowanie dwóch rzek. Nie chodzi o sytuację, gdy jedna rzeka wpada do drugiej (tu Bożka upiera się, że to też byłoby skrzyżowanie. Jasne, ale z podporządkowaniem!), lecz o taki układ, gdzie jedna rzeka toczy swe wody prostopadle do drugiej i przepływa przez nią. Podobno to zjawisko hydrograficzne jest jedynym w Europie i drugim na świecie. Oglądamy skrzyżowanie rzeki Wełny z Nielbą. Wody za bardzo się nie mieszają, listek wrzucony do Wełny, podąża nadal Wełną, bez skręcania. Czar lekko pryska, gdy Bożka wyczytuje, że najnowsze badania dowodzą, że bifurkacja jest tworem sztucznym. Cystersi kopiąc kanał stworzyli to dziwo przyrody...
| powrót do strony głównej | dalej |